Nieznacznie zmodyfikowana wersja elektrycznego MINI E pokonała okrążenie legendarnego “Zielonego Piekła” w czasie 9 minut i 51,45 sekundy. Podczas przejazdu, samochód osiągnął maksymalną prędkość 187 km/h, a za kierownicą usiadł były kierowca wyścigów DTM – Thomas Jäger z Monachium. Celem testu nie było bicie rekordu toru, a pokazanie, iż elektryczne samochody nie są już tak powolne, jak kiedyś.
Mini E Race na Nurburgringu
MINI E napędzane jest silnikiem elektrycznym o mocy 150 kW (204 KM) zasilanym z wysokowydajnego akumulatora litowo-jonowego i przenoszącym moc do przednich kół prawie bezgłośnie i bez emisji spalin za pomocą skrzyni biegów. Zaprojektowany do użytku w samochodach akumulator jest w stanie zasilać pojazd do zasięgu ok. 240 kilometrów.
Mini E Race na Nurburgringu
Napęd elektryczny MINI E rozwija maksymalny moment obrotowy 220 Nm, który pozwala na rozpędzenie pojazdu do 100 km/h w 8,5 s.
Modyfikacje egzemplarza „torowego”:
Kubełkowe fotele Recaro ze sportowymi pasami bezpieczeństwa
Komentarze do: Mini E Race daje czadu na Nurburgringu
16:03 / 2010.04.14
Komentarze do: Mini E Race daje czadu na Nurburgringu
LewymPasem pisze:
Elektryczne tostery zaczną sprzedawać się coraz lepiej, niestety.
14:55 / 2010.04.15
Komentarze do: Mini E Race daje czadu na Nurburgringu
Geminus pisze:
Trudno rozpatrywac to w kategoriach stety/niestety. Pewnie nam wychowanym na silnikach spalinowych trudno bedzie do konca sie na to przestawic. Ale pewnie za 40 lat to spalinowka wydawac sie bedzie czyms dziwnym i kuriozalnym.
16:09 / 2010.04.15
Komentarze do: Mini E Race daje czadu na Nurburgringu